wtorek, 27 grudnia 2016

"Ostatnia piosenka" - Nicholas Sparks

Tytuł: "Ostatnia piosenka"
Autor: Nicholas Sparks
Data wydania: 2009 r.
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 445



OKŁADKA

 Jest przepiękna. Pierwsze co rzuca się w oczy to para zakochanych a mianowicie Miley Cyrys i Liam Hemsworth, którzy grali główną rolę w filmie.
 Poniżej widać plażę, którą przemierza córka z ojcem, morze oraz wydmę. Wszystko to świetnie ze sobą współgra i jest przyjemne dla oka. Nie można zapomnieć o kolorach okładki, które idealnie się łączą z fabułą książki.
 Nie wiem jak w waszym odczuciu, ale ja jak na nią patrzę to od razu przypomina mi się lato i wakacje.
 Tytuł, imię i nazwisko autora są bardzo dobrze widoczne, dzięki czemu wiemy co czytamy.



AUTOR

 Chyba nie trzeba o nim dużo mówić :)
 Nicholas Sparks urodził się w 1965 r. i serca czytelników podbił pierwszą powieścią pt: "Pamiętnik". Po twórczość Sparksa chętnie sięgają twórcy filmów.
 Co do "Ostatniej piosenki", ciekawostką jest, że Sparks gościł w domu Cyrusów. To Mile stworzyła imię dla głównej bohaterki, a Nicholas użył go w swojej książce.



"Nie chciała myśleć o nowych problemach, ale mimowolnie zaczęła odtwarzać w myślach wydarzenia tego lata".



FABUŁA

 Siedemnastoletnia Ronnie wraz ze swoim młodszym bratem Jonah musi spędzić wakacje u ojca, w Północnej Karolinie. Dziewczyna nie chcę być tam tego lata z uwagi na fakt, że po rozwodzie jej rodziców, znienawidziła ojca i nie odzywała się do niego przez trzy lata. Zbuntowana nastolatka nie jest przyzwyczajona do miejsca w którym nikogo nie zna i nie ma gdzie wyjść.
 Pewnego dnia, podczas meczu siatkówki, przez pewien incydent poznaje przystojnego Willa. Czy będzie to coś więcej niż tylko przelotne spotkanie?



"Patrzył jej w oczy, gdy się przekomarzali, i zauważył, że jest jeszcze ładniejsza niż zapamiętał".



JĘZYK I STYL

 Język w książce nie jest trudny dzięki czemu świetnie i szybko się ją czyta. Nie ma niezrozumiałych słów a wszelkie skróty wyjaśnione są na końcu strony.
 Czcionka jest dość dużych rozmiarów.
 Książka podzielona jest na rozdziały i dlatego książka wygląda bardziej estetycznie.



WEDŁUG MNIE

 Przecudowna książka warta przeczytania. Jest pełna miłości, rodzinnego ciepła i refleksji. Nie raz sprawiła, że zakręciła mi się łza.
 Bardzo zżyłam się z bohaterami książki, ale niestety nie mogę tego powiedzieć o dwóch wkurzających postaciach które się tam pojawiają.
 Podczas czytania poczułam trochę empatii, względem Ronnie. Jest to bardzo ciekawa postać po przeżyciach.

 Książka jest jak najbardziej godna polecenia. Na pewno każdy kto po nią sięgnie, nie zawiedzie się.



"Zarzuciła mu ramiona na szyję i poczuła, że przywarł do niej całym ciałem. Wiedziała, że nie może być lepiej". 



piątek, 23 grudnia 2016

"Magiczne marzenie"

 Sara ostrożnie przekroczyła próg pokoju i zaczęła się rozglądać. Łóżko było w dużej części spalone, a większa część maskotek nie nadawała się już do zabawy.

 Dziewczyna, dalej szukając czegoś c przyda się Mai, potknęła się o kawałek jakiegoś materiału. Ostrożnie go podniosła i obejrzała.

 - No tak! Przecież to sukienka na występ - powiedziała do siebie - jest trochę ubrudzona i potargana, ale może da się ją jakoś uratować, choć ma już swoje lata. 

 Przerzuciła sukienkę przez ramię i kontynuowała poszukiwania. Obeszła pokój jeszcze raz, aby upewnić się, że nie ma nic potrzebnego. Po drodze znalazła kilka ubrań siostry, które jeszcze nadają się do noszenia, ale oprócz tego natknęła się jeszcze na jedną rzecz, dzięki której Maja na pewno będzie szczęśliwa. Była to mała figurka szczeniaka w trochę za dużym cylindrze i różdżką w pysku. Maja uwielbia tą figurkę i nosi ją wszędzie gdzie się tylko da. Kiedyś powiedziała Sarze, że to jest jej taki mały przyjaciel, który przynosi jej szczęście. Uważa, że to między innymi dzięki niemu zdobyła rolę w przedstawieniu. Starsza siostra wiedziała, że to tak nie działa, ale nie chciała zrobić małej przykrości. Na pewno z tego wyrośnie.

 Szybko wzięła figurkę i ruszyła w stronę korytarza. Już miała kierować się do łazienki, gdy nagle przed jej oczami stanęła postać Davida.

 - Patrz co znalazłem! - krzyknął - wydaję mi się, że należy do Ciebie.

 David trzymał coś błyszczącego w dłoni. Sara już miała do niego podejść, gdy nagle usłyszała... trzask i krzyk Davida.

 Cały korytarz stanął w białym pyle.

 - David! - krzyczała dziewczyna.

 Gdy pył trochę się rozproszył zobaczyła dziurę w podłodze i leżącego na dole chłopaka.

 - Oo Boże! David! - wydała z siebie Sara.

 Szybko, ale bardzo ostrożnie zeszłą po schodach i podbiegła do Davida.

 Dziewczyna chwaciła go za ramię i zaczęła szturchać. Niestety nic nie pomagało. Sara już bliska łez, zaczęła klepać go po policzkach i wołać jego imię. Po paru chwilach David zaczynał odzyskiwać przytomność.

 - I to się nazywa miękkie lądowanie - powiedział zachrypłym głosem.

 - David! Jak to dobrze, że nic Ci nie jest.

 - Jest dobrze, spokojnie, dziękuję, że się o mnie tak troszczysz.

 - Musze. W końcu to ja Ciebie namówiłam, żeby tu przyjść.

 David usiadł na deskach i wręczył Sarze to co znalazł w łazience. Dziewczyna z zaskoczenia ni mogła z siebie wydusić ani słowa. Zakryła usta dłonią i długo przypatrywała się temu, co miała na dłoni.

 - To biżuteria mojej babci! Nie mogę uwierzyć, że ją znalazłeś - wydusiła z siebie i pełna szczęścia spojrzała na Davida.

 - No... mnie też to zdziwiło.

 - Ostatni raz ją  miałam na sobie jakieś pół roku temu na weselu mojej kuzynki. Dziękuję, że ją znalazłeś.

 - Nie ma sprawy. W sumie długo jej nie szukałem. Była w drewnianej szkatułce.

 Sara poklepała się po czole i uświadomiła sobie, że schowała ja tam po to, aby Maja nie bawiła się nimi, gdy przychodziła do jej pokoju.

 Dziewczyna sięgnęła po plecak Davida, aby schować biżuterię i poczuła, że coś uciska ją wokół nogi. Rozejrzała się i dostrzegła ubrania, które znalazła dla Mai. Z lekkim uśmiechem wszystko zaczęła upychać do plecaka.

 - Ooo nie... co z laptopem?! - od razu Sarze zrzedła mina i teraz widać było na niej przerażenie.

 Pospiesznie wyjęła sprzęt z plecaka i zaczęła oglądać go z każdej strony. Na zewnątrz nic na szczęście się nie stało, ale za to trochę pękł ekran. Włączyła go i jej oczom ukazało się kolorowe okienko.

 - Całe szczęście, że działa. Ekran jakoś przeboleje - odetchnęła i na jej twarzy znów pojawił się uśmiech.

 - Okej, to chyba nic tu po nas? - spytał David i spojrzał na zegarek - trochę tu ciemno, ale wnioskuję, że wybiła osiemnasta.

 - Dopiero?! Myślała, że nam zejdzie z tym trochę dłużej - odpowiedziała, szukając telefonów, które  służyły im jako latarki.

 - Nie jest jeszcze aż ta późno, dlatego zapraszam do mnie na kolację. Musisz spróbować mojej zapiekanki z brokułem i sosem serowym.

 - Nooo... chyba mnie namówiłeś - rzekła z uśmiechem Sara, przerywając na chwilę poszukiwania.

 - Czekaj, pomogę Ci szukać.

 Gdy odszukali telefony, David wziął plecak  kierowali się w stronę wyjścia.

 Po pociągnięciu na klamkę, im oczom ukazał się mrok.

 - Nienawidzę tej pory roku - westchnęła Sara widocznie wkurzona.

 - Ja też, ale nie jest źle! Zobacz są lampy, więc nie będzie się nam szło, aż tak strasznie - próbował załagodzić sytuację.

 Jej i tak jakoś to nie przekonało. Ale cóż mogła zrobić? W drodze powrotnej powiedziała chłopakowi o zmianie szkoły. David w dalszym ciągu nie był do tego przekonany.

 Tuż przed domem Davida zaczął padać gęsty śnieg i zaczął wiać silny wiatr.

 - Trochę nam się pogoda zepsuła, ale na szczęście jesteśmy na miejscu. Wejdź do środka - powiedział.

 Dziewczyna nieśmiało weszła do środka i zaczęła się rozglądać.

 - Rozbierz się, a ja idę zrobić nam gorącą czekoladę.
 Po wykonaniu czynności, dołączyła do niego i spytała:

 - David, powiedz mi czy ty masz coś wspólnego z magią?

 Chłopak trochę się zmieszał, ale pomyślał, że to najwyższy czas, aby Sara dowiedziała się o jego tajemnicy.

 - Hmm... wiesz co... muszę Ci coś pokazać.

 Oboje wzięli kubki z czekoladą i poszli na górę. David otworzył przed Sarą drzwi i okazało się, że jest to pokój chłopaka. Sara weszła do środka i ujrzała mnóstwo rekwizytów, które miały coś wspólnego z magią.

 - To ty jesteś iluzjonistą?! - spytała podekscytowana dziewczyna.

 - No tak... Jakoś bałem się o tym powiedzieć wcześniej.

 - Tak myślałam.





***


 PÓŹNIEJ

***



Chcecie wiedzieć co zmieniło się u naszych bohaterów?

 Otóż...

 Sara zmieniła i skończyła szkołę, zdała maturę oraz została iluzjonistką z małą pomocą Davida. Razem z mamą i siostrą przeprowadziły się do mieszkania jeszcze przed Wigilią. Ola i Marek zostali małżeństwem i razem prowadzą galerię sztuki. Ola w końcu zrozumiała, że Sara kocha iluzję i nie sprzeciwia się wyborowi córki, dlatego też lepiej się ze sobą dogadują. Maja ma za sobą mnóstwo występów, gdzie miała same główne role. Idzie jej świetnie! Myśli już nawet nad szkołą aktorską. Państwo Zielińscy podupadli na zdrowiu, ale dalej cieszą się z życia. Z Marceliną jest już coraz lepiej. Do tej pory chodzi na rehabilitację, ale lekarze zapewniają ją, że niedługo dojdzie do pełnej sprawności.

No i na koniec...

Sara i David pobrali się i mają dwójkę dzieci. Podzielają swoją pasję i zarażają nią również innych.



KONIEC!






 Z okazji zbliżających się Świąt chciałabym Wam życzyć dużo radości, miłości i wytrwałości oraz abyście nigdy nie przestali wierzyć w siebie i swoje możliwości. Niech te Święta będą dla Was magiczne i wyjątkowe 💖

CZARODZIEJKA KSIĄŻEK





poniedziałek, 12 grudnia 2016

"7 razy dziś" - Lauren Oliver

Tytuł: "7 razy dziś"
Autor: Lauren Oliver 
Wydawnictwo: Moondrive
Data wydania: 2015 r.
Ilość stron: 384




OKŁADKA

 Na pierwszy rzut oka nie jest za specjalna. Ani nie jest jakaś kolorowa, ani nie przyciąga uwagi bo nic się za bardzo tu nie dzieję. No, ale trzeba przyznać, że nawiązuje do tytułu i to bardzo.




AUTORKA

 Lauren Oliver rzuciła posadę asystentki redaktora w dużym wydawnictwie, by w pełni poświęcić się pisaniu. "7 razy dziś" jest jej debiutem literackim, ale napisała również trylogię "Delirium". Jej powieści zostały przetłumaczone na ponad 30 języków.




" Jeśli przekroczysz pewną granicę i nic się nie dzieję, to granica traci znaczenie".




FABUŁA

 Sam Kingston jest popularna, ma przystojnego chłopaka i świetne przyjaciółki. W dzień Kupidyna wybiera się z dziewczynami na imprezę do dawnego kolegi. Niestety impreza nie kończy się dla nich dobrze. W drodze powrotne przyjaciółki ulegają wypadkowi samochodowemu.
 Sam nie ma pojęcia co się z nią dzieję. Podczas wypadku czuję niesamowity ból, a później pochłania ją ciemność.
 Nagle budzi się w swoim łóżku. Tylko, że znów jest dzień Kupidyna.
 Czy Sam uda się uwolnić z tego koszmaru ?




ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY

 Wniosek z książki brzmi, że jednak warto zastanowić się dwa razy nad tym co robimy i mówimy.
 Sam miała szansę, aby się zmienić, ale mamy jedno życie i, więc przeżyjmy je jak najlepiej potrafimy.




"Dla niektórych istnieje tylko dziś. I tak naprawdę nigdy nie wiadomo".




JĘZYK

 Język w książce jest łatwy do zrozumienia, dzięki czemu szybko się ją czyta.




WEDŁUG MNIE 

 Na początku nie byłam przekonana do tej książki, ponieważ wydawała mi się zbyt młodzieżowa. Jednak mniej więcej w środku książki zmieniłam zdanie. W jednej chwili książka tak mnie wciągnęła że nie mogłam się od niej oderwać.
 Fabuła zaciekawia i jest dość oryginalna. W pewnym stopniu związałam się z główną bohaterką.
 Z miłą chęcią polecam tę książkę każdemu, kto lubi książki a'la młodzieżowe.




"Okazuję się, że tyle rzeczy jest pięknych, jeśli bliżej im się przyjrzeć".

czwartek, 8 grudnia 2016

Witam Was po tak dłuuugiej przerwie wraz z recenzją !!!



 Na początku chciałam Wam przekazać, że znów powracam na bloga. Na jak długo niestety nie wiem, ale mam nadzieję, że jak najdłużej 😊

 Podczas tej przerwy przemyślałam sobie z jaką częstotliwością będę wrzucać posty. Wynikło z nich, że w poniedziałki będą się pojawiać recenzję, a w piątki fragmenty opowiadania. Oczywiście w międzyczasie mogą się pojawić jakieś posty z moimi przemyśleniami czy coś w tym rodzaju.

 No a na dowód tego, że powróciłam w pełni sił do tworzenia, zamieszczam recenzję książki, którą niedawno przeczytałam. Zapraszam do lektury 😃


Tytuł: "Iluzjonista"
Autor: Paul Sherman
Wydawnictwo: Videograf II
Data wydania: 2010 r.
Ilość stron: 288



OKŁADKA
 Tak naprawdę z tytułu ciężko jest wywnioskować o kim jest ta książka, oczywiście nie bierzmy teraz pod uwagę dopisku pod tytułem. Zdjęcie mówi nam już wszystko, oczywiście zakładając, żę znamy tego mężczyznę. Jego twarz jest rozpoznawalna dosłownie wszędzie. Według mnie, zdjęcie bardzo dobrze wyraża to, czym zajmował się Harry Houdini.
 Okładka może nie jest przyciągająca, ale ma w sobie elementy w stylu retro.



AUTOR
 Paul Sherman, znany jest również jako Przemysław Słowińśki. Z wykształcenia jest prawnikiem, ale z powodu awersji do prawników, nie przepracował w tym zawodzie ani jednego dnia. Pracował m. in. jako barman, malarz czy ochroniarz. Oczywiście to nie wszystkie zawody które wykonywał, a było ich wiele.



"- Nareszcie mamy swoje pięć minut - cieszyła się jak dziecko małżonka iluzjonisty.
 - Pięć minut, powiadasz - uśmiechnął się Houdini. - Przedłużmy je do pięćdziesięciu pięciu".




FABUŁA
 Jest to historia Harrego Houdiniego, najsłynniejszego iluzjonisty na świecie. Był on specjalistą od uwalniania się z każdego rodzaju kajdan czy kaftanów bezpieczeństwa.
 Zawsze wychodził cało z niebezpieczeństwa, a ono zawsze na niego czyhało czy to w wodzie czy na lądzie.
 Oprócz tego, że poznamy drogę jaką musiał przejść Houdini aby stać się sławnym, poznamy również życie prywatne naszego bohatera.


NAJSŁYNNIEJSZY ILUZJONISTA

 Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdy kojarzy Houdiniego, ale każdy na pewno słyszał jakieś powiedzenie z nim związane. Pojawiają się one dość często.
 Houdini stał się tak znany, dzięki swojej niecodziennej pracy jaką było uwalnianie się praktycznie ze wszystkiego. W tamtych czasach nie było jako takiej rozrywki jak np. komputery więc myślę, że to dlatego ludzie go pokochali. To on zapewniał im rozrywkę ale i również chwile grozy.
 Dzisiaj oczywiście też można spotkać osoby które uwalniają się z wszelkiego rodzaju kajdan czy kaftanów.



"Każdy z nas ma w życiu taką chwilę, która przesądza o tym, kim będziemy".



JĘZYK

 Książka jest napisana w przyjemny dla oka sposób. Czcionka nie jest za mała, dzięki czemu czyta się ją szybko i lekko.
 Słowa są w większości zrozumiałe, ale jeżeli czegoś nie jesteśmy pewni, pod tekstem znajdziemy wyjaśnienie.



WEDŁUG MNIE

 Książka jak najbardziej godna polecenia, tym bardziej, że nie jest to typowa biografia i została napisana przez polaka. Jak dla mnie jest to książka z tych ważniejszych, tym bardziej, że interesuje się tą dziedziną sztuki. Czytając tę książkę bardzo żyłam się również z żoną bohatera która zawsze wspierała swojego męża.
 Warto też dodać, że "Iluzjonista" to pierwsza książka o Houdinim wydana w Polsce.
 Serdecznie polecam każdemu, kto choć trochę chcę poznać historię tego iluzjonisty.




"Prawdziwym miłosierdziem jest kość, którą dzielisz się z psem, gdy jesteś tak samo głodny jak on".


wtorek, 18 października 2016

"Magiczne marzenie"

 Gdy Sara zbliżała się do stajni, zauważyła, że David głaszcze młodego konia po pysku. Dziewczyna nie mogła się napatrzeć na tę scenę i aby nie wystraszyć ani chłopaka, ani konia schowała się za drewnianym słupem i czule się im przyglądała.

 Kiedy minęło dziesięć minut, chłopak odwrócił się i dostrzegł za słupem jakąś sylwetkę. Podszedł bliżej i nagle został zaatakowanym przez Sarę. Dziewczyna rzuciła mu się na szyję i zaczęła głośno się śmiać.

 - Ale miałeś minę - rechotała dziewczyna.

 - O bardzo śmieszne - powiedział z poważną miną David.

 Sarze od razu zrzedła mina, gdy zobaczyła jego wyraz twarzy. Pomyślała, że mu się to nie spodobało i Go tym uraziła. Po chwili jednak dostrzegła, że kąciki ust chłopaka zaczynają się podnosić, ukazując swoje śnieżnobiałe zęby.

 - O mało co nie dostałem zawału, ale było to dość zabawne.

 - Odwdzięczyłam się tylko za tę akcję w szpitalu - zachichotała dumna z siebie dziewczyna.

 - Czekaj, czekaj... jaką akcj... aaa... już wiem, pewnie chodzi o tą co wyskoczyłem zza doniczki?

 - O właśnie o tą - przytaknęła Sara.

 Oboje zaczęli się śmiać, nie zważając na to czy wystraszą konie.

 Poszli w stronę spalonego domu Sary, cały czas żywo rozmawiając. Gdy stanęli przed budynkiem, Sara wzdrygnęła i powiedziała patrząc na dom.

 - David... boję się tam wejść.

 - Wiesz, jeżeli nie chcesz, nie musimy.

 - Właśnie musimy. Może się okazać, że nie spłonęło wszystko.

 - Okej. Pamiętaj, że ja będę z Tobą. Ze mną nic Ci się nie stanie.

 - Będę pamiętać.

 Sara weszła na czarne schody, a tuż za nią szedł David. Otworzyła ostrożnie drzwi, włączyła latarkę w telefonie, uczynił to również David, oboje weszli do środka i zaczęli się rozglądać. W sumie nie było, aż tak źle. Ogień nie zdążył pochłonąć do końca wszystkiego, ale i tak było niebezpiecznie.

 - No powiem Ci, że miałaś bardzo ładny dom - rzekł David.

 - Dzięki. Nie był taki zły.

 Dziewczyna ruszyła po schodach na górę. Szła pomalutku, uważając na każdy swój ruch. Nagle Sara poczuła się dość dziwnie, tak jakby za chwilkę miało się coś stać. Pod jej prawą nogą schody mocno skrzypnęły i słychać było głośny trzask łamanych desek.

 - Sara! -  krzyknął David i rzucił się na pomoc.

 - Jestem na schodach! - krzyknęła do Davida.

 Gdy chłopak dotarł do schodów zauważył, że noga dziewczyny znajdowała się pod schodami. Chwycił Sarę pod pachami i pomógł jej się wydostać.

 - Poszło łatwiej niż myślałam - odetchnęła Sara, gdy znaleźli się na górze - dziękuję za pomoc.

 - Ty mi nie dziękuj, tylko szukajmy tego co się uratowało - odparł do dziewczyny lekko się uśmiechając - ale nie ma sprawy, wiesz, że musiałem Ci pomóc. 

 Sara uśmiechnęła się do chłopaka i ruszyła w stronę swojego pokoju. Nie wyglądał za ładnie. Większość rzeczy była całkowicie spalona i przysypana śniegiem. Poszła się porozglądać i jej oczom ukazał się nietknięty laptop, który samotnie leżał na parapecie. Szybko do niego podeszła i ujęła w dłonie. Włączyła go, aby upewnić się, że na pewno działa.

 - No dalej - szepnęła Sara.

 Stała jeszcze chwilę, bardzo zniecierpliwiona, tracąc nadzieję, że  w ogóle się włączy.

 - Jest! - krzyknęła triumfująco dziewczyna.

 Akurat w tym momencie wszedł David.

 - Co się stało? Usłyszałem Twój krzyk i...

 - Znalazłam mojego laptopa... działa - uradowała się Sara.

 - O kurde! Super! To cud, że się z nim nic nie stało.

 Dziewczyna pokazała mu sprzęt, a sama poszła szukać innych rzeczy, które są dla niej ważne. Znalazła między innymi kilka książek o iluzji, na których widok wydała z siebie piskliwy dźwięk radości. O dziwo były tylko trochę nadpalone na okładkach.

 - Jak to dobrze, e wziąłeś plecak - powiedziała z uśmiechem w stronę Davida.

 On nic nie mówiąc dotknął swojej skroni i rzucił jej dumne spojrzenie.

 Sara znalazła jeszcze trochę ubrań w których mogłaby jeszcze użyć, a następnie wyszli z pokoju. Na korytarzu obwieściła Davidowi, że pójdzie jeszcze do pokoju Mai. Chłopak pomachał porozumiewawczo głową i zaproponował, że pójdzie do łazienki bo może tam będzie coś godnego uwagi...



CDN.


niedziela, 16 października 2016

"Oni" - Olga Haber

Tytuł: "Oni"
Autor: Olga Haber
Wydawnictwo: Videograf
Data wydania:  2014 r.
Ilość stron: 224


OKŁADKA

 Nie jest jakaś szczególna. Ciemne, jednolite barwy nieco przytłaczają i nie przyciągają. Motyw cmentarza jest już lepszy chociażby dlatego, że ma coś wspólnego z fabułą
 Dopisek na górze okładki jest według mnie trochę niepotrzebny, bo z głównym wątkiem ma to mało wspólnego.
 Bardzo dobrze umiejscowione jest imię i nazwisko autorki. Na pewno nikt ich nie przeoczy. Oczywiście to samo jest z tytułem.


AUTORKA

 Olga Haber urodziła się w 1974 r. i jest rodowitą krakowianką. Z wykształcenia jest filologiem polskim. "Oni" to jej debiut powieściowy.
 Olga uwielbia czekoladę, stare filmy i Stephena Kinga.



"Bąknęłam coś o tym, że ponoć ruch to zdrowie i zabrałam się za swoją kawę, smakując ją wolnymi łykami".



FABUŁA

 Natalia była świadkiem śmiertelnego wypadku. Po tym traumatycznym przejściu, postanawia zamieszkać w drewnianym domku nad jeziorem. W pewnym momencie swojego życia, pojawia się Łukasz, który jest od niej sporo młodszy.
 Spokojna okolica kryje swoje mroczne oblicze, aż do pewnej nocy, gdzie zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Kobieta czuje się cały czas obserwowana, ma koszmary, a do tego mieszkańcy miasteczka zachowują się inaczej niż zwykle i dzieją się wypadki, których nikt nie jest w stanie wytłumaczyć.
 Natalia postanawia wyjechać ze strasznej okolicy, ale ONI już jej na to nie pozwalają. Teraz już nie ma drogi ucieczki.


POLSKI HORROR

 Pierwszy raz czytałam horror polskiej autorki, ale jakoś mnie nie porwał. Zawsze czytałam jakieś romanse czy kryminały, ale horroru jeszcze nigdy.
 A może Wy przeczytaliście jakiś dobry polski horror? Czekam na Wasze propozycje w komentarzach :)



"Cofnęłam się w głąb pokoju i starając się poruszać bezszelestnie, wróciłam do łóżka".



JĘZYK

 Jak dla mnie było za dużo przekleństw, co też wpływało na odbiór książki. Pomimo, że nie było niezrozumianych słów, nie czytało się jej za dobrze.


WEDŁUG MNIE

 Książka mnie nie zachwyciła. Pomysł na fabułę był dość dobry, ale autorka nie do końca to wykorzystała. Poza tym o bohaterach prawie nic nie wiemy. Nie ma jakiegoś zarysu  postaci. Nie da się z nimi w jakikolwiek sposób zżyć.
 Wracając do fabuły to jest dość dynamiczna, lecz przewidywalna.
 Końcówka książki nieco mnie zszokowała o to jest chyba jej jedyny plus.
 Książki niestety nie mogę polecić. Nie ma w niej nic, co byłoby warte jej uwagi.




"Jedyną pamiątką po gwałtownej wichurze były niewielkie połamane gałązki na trawniku". 

czwartek, 13 października 2016

"Dziewczyny do wynajęcia" - Irena Matuszkiewicz

Tytuł: "Dziewczyny do wynajęcia"
Autorka: Irena Matuszkiewicz
Wydawnictwo:  Prószyński i S-ka
Data wydania: 2012 r.
Ilość stron: 408


OKŁADKA

 Jest dość dużo wydań tej książki z przeróżnymi okładkami. Mi trafiła się, powiem szczerze, nie za specjalna. Jednym słowem można powiedzieć, że jest... zielona. Nie mam zielonego pojęcia czemu ma służyć klamka  na niej widoczna i szczególnie nie przyciąga uwagi.

AUTORKA

 Irena Matuszkiewicz urodziła się 2 kwietnia 1945 r . w Tarnawatce, na Lubelszczyźnie. Studiowała filologię polską na UMK w Toruniu. Jest dziennikarką. Autorka nie znosi bezczynności. W końcówce lat osiemdziesiątych dopadła ją choroba nóg, co utrudniało jej pracę w dziennikarstwie. Uwielbia zajmować się swoim ogrodem.


"Dla Zuzanny nie było złej pogody, może z wyjątkiem huraganu i gradobicia".


FABUŁA

 Zuzanna to bardzo atrakcyjna kobieta. Po polonistyce wynajmuje małą kawalerkę i rozpoczyna pracę w szkole. Ma przystojnego chłopaka, ortopedę.
 Jej siostra, Weronika mieszka w innym mieście, gdzie też mieszkają dwie przyjaciółki Zuzanny.
 Pewnego dnia Weronika zaprasza Zuzannę do siebie. Dziewczyna oczywiście do niej przyjeżdża, ale nigdy nie pomyślałaby, że Weronika zaczyna grać z nią w perfidną grę, o której nie ma pojęcia.

DWA RÓŻNE CHARAKTERY

 Nie wiem niestety jak to jest mieć rodzeństwo, ale słyszałam, że niekiedy się zdarza, że rodzice traktują różnie swoje dzieci, a nie na równi.
 W książce jest to bardzo dobrze przedstawione. Weronice zawsze ustępował i rodzice wiecznie ją rozpieszczali i zawsze dostawała to co chciała.
 Z kolei Zuzia była tą gorszą w rodzinie. Pomimo tego, że zawsze była uśmiechnięta, rozgadana i energiczna, zawsze musiała oberwać od rodziców.
 Według mnie to trochę nie na miejscu, aby dzieci traktować w taki sposób, no ale niestety chyba każdy rodzic ma swoje oczko w głowie :)


"Poniedziałek niósł ze sobą nie tylko początek nowego tygodnia, lecz także zapowiadał nowe możliwości i przeżycia".


JĘZYK

 Książka jest łatwa do czytania i zrozumienia. Nie użyto tu nieznanych dla nas zwrotów. Ma dość dużo dialogów, przez co książkę czyta się bardzo przyjemnie.


WEDŁUG MNIE

 Książka nawet ciekawa. Jest tu inna fabuła niż każda. Z podobną się jeszcze nie spotkałam. Autorka miała na nią bardzo dobry pomysł.
 Momentami lektura jest nawet śmieszna. Czyta się ją szybko i lekko.
 O bohaterach mogę powiedzieć tylko, że od pierwszego momentu nie polubiłam Weroniki i nie darzyłam ją sympatią do końca książki. Za to z Zuzią nawet się zżyłam. Jest bardzo ciekawą postacią.
 Książka jest godna polecenia. Fabuła trzyma w napięciu i z karki na kartę dowiadujemy się coraz to ciekawych rzeczy.
 Jest idealna na deszczowe dni przy kakale lub czekoladzie.


"Zuzanna często dostawała od lodu to, czego wcale nie oczekiwała".